Magnezowo-aluminiowa łódka płaskodenna Romantika, zdjęcia, opis, tuning, modernizacja, użytkowanie

31.01.2018
W młodości miałem marzenie żeby zbudować tratwę i Tanwią, Sanem, Wisłą przepłynąć z
okolic Roztocza gdzie się urodziłem, do Puław gdzie  mieszkałem i nadal mieszkam.
Jakoś nic z tego nie wyszło i dopiero na emeryturze zacząłem się przymierzać do realizacji rejsu życia.
Już upatrzyłem sobie niedrogi ponton, ale kiedy poczytałem opisy ludzi którzy spływali po Wiśle
wypatrując konarów i ostrych kamieni żeby nie przedziurawić burty, zacząłem szukać czegoś bezpieczniejszego.
Znalazłem składaną, aluminiową, radziecką łódkę płaskodenną Романтика  w trzycyfrowej,
niewiele wyższej od pontonu, okazyjnej cenie.
Wyprodukowana w 1991 roku przeleżała nieużywana, ponad dwadzieścia lat w magazynach szkoły wojskowej w Zegrzu.
W 2017 na wyprzedaży kupił ją miejscowy, złożył  i wystawił na sprzedaż w internecie.
Tak wyglądała na zdjęciu sprzedającego (nie pytałem czy czołg który widać w tle też jest do sprzedania).



 
Ponieważ była złożona niezbyt dokładnie rozebrałem ją i złożyłem ponownie na silikon.
Przy okazji zamieniłem część śrub na oczkowe a kilka na śruby z uchem.
Będą służyć do cumowania oraz troczenia plandeki lub namiotu.




Po przewiezieniu do rodzinnej wsi nad brzegiem roztoczańskiej rzeki Tanew,
zacząłem ją modernizować żeby zwiększyć bezpieczeństwo i wygodę planowanego rejsu.
Pierwszym etapem tuningu były kółka transportowo  - slipowe zmyślnie przekładane do góry po
wjechaniu do wody (podpatrzone na rosyjskim internecie).


Więcej o kółkach tutaj.

Wydawało mi się że pływanie łódką po rzece, bez kotwicy, jest jak jazda rowerem bez hamulca.
Dlatego zaopatrzyłem Romantikę w kotwicę.
Naczytałem się że klasyczna kotwica z łapami lub hakami do małych łódek się nie bardzo nadaje
bo zaczepia  o korzenie i wodorosty.
Zrobiłem więc ciężarek kotwiczny z 10kg obciążnika Hitona.


Do zamocowania bloczka kotwicznego zrobiłem uproszczony tzw. kaczy dziób który po odpięciu ciężarka
służy jako uchwyt do ciągnięcia łódki po lądzie.


Szkoda mi było wydawać 300 zł na kołowrotek do łódki za 900 zł.
Wykombinowałem konstrukcję ze szpuli po łańcuszku którą dostałem za darmo w Leroy Merlinie i
aluminiowej patelni za kilkanaście złotych.  Więcej o jego konstrukcji tutaj.

Dołożyłem jeszcze  reling rufowy zrobiony ze starego duraluminiowego karnisza.
Będzie służył do mocowania parasola i jako część stelaża do namiotu.
Przed podjęciem decyzji odnośnie dalszego tuningu należało sprawdzić jak działa
to co już zostało zrobione.
Po załadowaniu na przyczepkę której głównym przeznaczeniem jest wożenie drewna...


... wyruszyłem w dziewiczy rejs po Tanwi na trasie Stare Króle - Budziarze.


Spływ był wspaniałą przygodą. (Fotorelacja jest tutaj.)
Przepłynąłem ok. 9 km  piękną, dziką Tanwią, tak czystą że po zakotwiczeniu mogłem oglądać
kiełbie żerujące na piaszczystym dnie.
Łódka sprawiła się doskonale, moje modernizacje również, poza oparciem do ławki,
które powinno mieć regulowane pochylenie, ponieważ łódka jest tak stabilna i czuła na muśnięcia
wioseł że spokojne odcinki rzeki można płynąć w zrelaksowanej pozycji półleżącej.
Dlatego jeszcze tego samego dnia znalazłem i zaklepałem w sieci, na posezonowej wyprzedaży w OBI
powystawowy, aluminiowy, leciutki jak piórko ogrodowy fotel 7-pozycyjny.


Doświadczalny spływ wykazał że wariant siedziska pośrodku przez  całą długość łódki
nie jest złym rozwiązaniem.
Przestrzeń pod odchylaną na zawiasach ławką wykorzystam na dwa
wodoszczelne od spodu luki bagażowe.
Czarna komora w części rufowej jest wypełniona ekstrudowanym XPSem przez co
fabryczna  objętość komór wypornościowych została co najmniej podwojona.



Na czas pływania długodystansowego można wstawić lekko zmodyfikowany,
ogrodowy fotel regulowany, mocowany do przegrody.
Niestety, ławka pasażerów jest bez oparcia.




Udało mi się znaleźć pamiętający czasy Nicolae Ceaușescu rumuński namiot domkowy 
o takich wymiarach jakby był szyty na miarę mojej łódki.
Kosztował niewiele więc nie było mi żal kiedy wycinałem w nim podłogę .
Spanie w łódce uwolni mnie od wyszukiwania suchego, równego podłoża na rozbicie namiotu.



Myślę że w bezwietrzne noce można będzie spać na płytkiej wodzie bo namiot da się przytroczyć
do obrzeża burt i dzioba.

Pływanie z fotelem i dopasowanymi do jego wysokości gniazdami dulek sprawdziłem na bajorku.
Pływa się fajnie, tylko muszę poćwiczyć wiosłowanie "od siebie" żeby płynąć twarzą do przodu.
Umiejętność ta jest konieczna do bezpiecznego obserwowania nurtu i omijania przeszkód na rzece.

Cdn. na wiosnę

21.07.2018

 Trochę z opóźnieniem wznowiłem prace przy łódce i przygotowania do rejsu
Budziarze - Tanew - San - Wisła - Puławy.

Pod ławką zbudowałem z wodoodpornej sklejki dwie uszczelnione bakisty na śpiwór, namiot itp.

Wygodne spanie w łódce umożliwi stelaż z ławki środkowej i dwóch desek które za dnia
służą za wewnętrzną obudowę burt...

a po rozłożeniu ...

i przykryciu grubą i szeroką, wojskową karimatą, stanowią wygodne i ciepłe łóżko.

Z wyciętej z namiotu podłogi zrobiłem plandekę - pokrowiec do ochrony przed deszczem
zawartości łódki, nie wiem jednak czy go zabierać w podróż...

bo rozłożenie namiotu na łódce zajmuje mniej niż 3 minuty, jednak żeby to zrobić muszę przybić
do brzegu lub zakotwiczyć na płyciźnie i wysiąść z łódki...

gdyby to było niemożliwe plandekę mogę rozłożyć bez wysiadania z łódki i przeczekać deszcz
na kotwicy pod parasolem, otulony plandeką.Więc chyba jednak ją zabiorę.

Dużo uwagi poświęciłem bezpieczeństwu. Oprócz kamizelki, opony - koła pływackiego,
łódkę wyposażyłem w dodatkową komorę wypornościową co sprawiło że nawet
z ładunkiem jest niezatapialna.

Fotel ogrodowy wydał mi się zbyt dużym balastem dlatego zastąpiłem go gotowym kawałkiem materiału na leżak.
Gniazda dulek obniżyłem do poziomu burt żeby nie przeszkadzały w nakładaniu plandeki.

cdn.

.





.
Prześlij komentarz